Wystąpienie prezesa zarządu KRS dr. inż. Mieczysława Grodzkiego na konferencji z okazji Międzynarodowego Roku Spółdzielczości ustanowionego przez Organizację Narodów Zjednoczonych oraz jubileuszu 100-lecia obchodów Dnia Spółdzielczości w Polsce.
Tegoroczna inauguracja Międzynarodowego Dnia Spółdzielczego różni się od poprzednich. Odbywa się ona bowiem w miejscu, w którym zapadają decyzje ważne dla kraju i dla polskiej spółdzielczości. I druga przyczyna: treść obchodów tegorocznego święta wyznacza motto: „Spółdzielnie budują lepszy świat”, będące refleksem Uchwały Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych, ustanawiającej rok 2025 Międzynarodowym Rokiem Spółdzielczości. Uchwała stanowi wezwanie do spółdzielców, aby w swojej codziennej pracy kierowali się ideami, zasadami i wartościami spółdzielczymi, propagowali je w swoich środowiskach i pogłębiali. Dla rządzących zaś jest mocną zachętą do przeglądu i rewizji ustawodawstwa spółdzielczego i okołospółdzielczego, dotyczącego wszystkich branż spółdzielczych. Dobrze więc, że na tej sali wspólnie się spotykamy. Sami spółdzielcy bowiem tego lepszego świata nie zbudują. Do tego celu niezbędne jest państwo, które – wzorem innych demokratycznych krajów świata – we współpracy ze spółdzielcami stworzy takie warunki prawne, w których spółdzielczość polska będzie mogła rozwijać się i w pełni wykorzystać swój potencjał.
Z tego miejsca chciałbym też serdecznie podziękować paniom i panom senatorom za podjętą przez aklamację 28 maja br. uchwałę w sprawie promowania idei spółdzielczości. Stanowi ona wyraz uznania dla spółdzielczości w Polsce oraz jej roli w budowaniu sprawiedliwego i zrównoważonego społeczeństwa.
Szanowni Zebrani!
Doświadczenia naszego kraju pokazują, że do budowy zrównoważonego i przyjaznego dla obywateli państwa, nie wystarcza wyłącznie postęp techniczno-technologiczny i mnożenie dorobku materialnego. Niezbędne jest tworzenie więzi społecznych, realizacja wspólnych celów, troska o środowisko lokalne i dobro wspólne. Oprócz właściwej dla gospodarki rynkowej konkurencji, niezbędna jest współpraca, współdziałanie i wzajemne zaufanie. Szanse na takie współdziałanie daje spółdzielczość.
Te szanse to: zachowanie konkurencyjnej pozycji rynkowej dla rolników organizujących się w formy spółdzielcze, przyjazna dla środowiska energia produkowana przez spółdzielnie energetyczne, sprawiedliwie opłacane miejsca pracy w spółdzielniach „Samopomocy Chłopskiej” i „Społem”, dostęp do jakościowo dobrych produktów w sklepach spółdzielczych, zbiorowe zakupy i marketing, tańsze mieszkania dla osób mniej lub średniozamożnych w ramach budownictwa społecznego, aktywizacja zawodowa środowisk lokalnych w spółdzielniach socjalnych, przyjazne relacje banków spółdzielczych ze środowiskiem, w którym funkcjonują. Są to więc szanse na pełniejsze zaspokojenie ludzkich potrzeb w oparciu o idee, a nie tylko o pieniądze. Taki jest sens spółdzielczej aktywności.
Jednak, aby ten sens mógł się zmaterializować i przynieść oczekiwane owoce, niezbędne jest takie państwo, które w swych działaniach odejdzie od praktyki obojętnej tolerancji, tworząc w to miejsce stabilne i przyjazne dla spółdzielczości miejsce w systemie społeczno-gospodarczym kraju. Spółdzielcy, w myśl starej zasady: „nic o nas, bez nas”, chcą mieć wpływ na tworzenie takich warunków. Dlatego też z nadzieją, że nasz głos zostanie wysłuchany, spółdzielcy aktywnie uczestniczą w pracach komisji Sejmu i Senatu, a także parlamentarnego zespołu ds. spółdzielczości i sejmowego Zespołu ds. spółdzielczości mieszkaniowej. Mamy nadzieję, że to uczestnictwo przyniesie wymierne korzyści.
Ogłoszenie przez ONZ Międzynarodowego Roku Spółdzielczości to sygnał, że spółdzielnie odgrywają ważną rolę w rozwiązywaniu globalnych wyzwań – od budowy sprawiedliwej gospodarki po ochronę klimatu. W Polsce działa około 9 tysięcy podmiotów spółdzielczych, które zrzeszają 8 mln członków i zatrudniają kilkaset tysięcy pracowników. Najbardziej rozpowszechnione są spółdzielnie mieszkaniowe. W 2,2 mln mieszkań spółdzielczych zamieszkuje około 10 mln Polek i Polaków. 75 proc. krajowego rynku mleka zagospodarowała spółdzielczość mleczarska. Najgęstszą sieć placówek finansowych posiadają banki spółdzielcze. W roku ubiegłym udzieliły one kredytów łącznie na kwotę 87 mld zł, wspierając lokalną gospodarkę. 50 mld zł przekraczają obroty Gminnych Spółdzielni „Samopomoc Chłopska”, zaopatrujących wieś w żywność i artykuły do produkcji rolnej. Silną pozycję w handlu zajmuje „Społem”. W ostatnich latach pojawiły się nowe branże spółdzielcze, jak spółdzielnie socjalne i spółdzielcze grupy producentów rolnych, powstaje coraz więcej spółdzielni energetycznych. Spółdzielnie są praktycznie wszędzie wokół nas. Co piąty Polak jest spółdzielcą. Spółdzielnie mają więc wpływ na miliony Polaków. Efekty ich działalności widać w każdym sektorze, od mleka w naszej porannej kawie po dach nad głową.
Wydawałoby się na podstawie powyższych danych, że ze spółdzielczością polską jest wszystko w porządku, że nic nie przeszkadza jej rozwojowi. Tak jednak nie jest. Bez większej przesady można zaryzykować twierdzenie, że dzieje polskiej spółdzielczości w ostatnich latach to historia niewykorzystanych szans i możliwości, jakie stwarza ta forma społeczno-gospodarczej aktywności ludzi.
Na sprawiedliwe, zgodne ze specyfiką spółdzielczości regulacje prawne czeka duży obszar spraw będących w gestii Ministerstwa Finansów. Współpraca z tym resortem nigdy nie była łatwa, ale w ostatnim okresie prawie w ogóle jej nie było. Udało nam się, mówiąc dosłownie, „przepchnąć” przez resort niektóre drobne sprawy, ale generalnie Ministerstwo Finansów było bardzo odporne na postulaty, artykułowane przez Krajową Radę Spółdzielczą. Sztandarowym przykładem było wyłączenie spółdzielni z ustawy o estońskim CIT. Na uregulowanie wciąż czeka odejście od podwójnego opodatkowania dla spółdzielni, czy też sprzeczny z logiką system podatkowy dla spółdzielni mieszkaniowych. Najwyższy czas skończyć z fikcją zapisaną w art. 17 ust. 1 pkt. 44 ustawy o podatku od osób prawnych. Dotyczy on zwolnień podatkowych dla dochodów uzyskanych z gospodarowania zasobami mieszkaniowymi w części przeznaczonej na utrzymanie tych zasobów. Rzecz jednak w tym, że w praktyce nie ma z czego zwalniać, bo na gospodarowaniu nieruchomościami spółdzielnie ponoszą z reguły straty. Takie fikcyjne rozwiązanie przysparza natomiast pracy służbom księgowym spółdzielni, które muszą wydzielać dwie formy działalności jako „utrzymanie lokali” i „pozostała działalność” przy podziale przychodów i kosztów podatkowych, nie mówiąc już o tym, że jest ono niesprawiedliwe, bo traktuje spółdzielnie mieszkaniowe jako przedsiębiorstwa ułomne, którymi można ręcznie zarządzać z wysokości ministerialnych gabinetów.
Istotnym problemem dla spółdzielczego sektora finansowego jest proporcjonalność regulacji nadzorczych wobec tego sektora. Stwierdzić jednak należy, że właściwe instytucje o tym decydujące, tj. KNF i BFG czynią wiele, aby te rozwiązania upraszczać. Wydaje się, że najwłaściwszym rozwiązaniem jest odciążenie banków spółdzielczych w tym zakresie i przeniesienie części zobowiązań w ich imieniu na spółdzielcze systemy ochrony. Wtedy większość zasobów ludzkich banki będą mogły przekierować na działalność handlową i rozwojową.. Nie można postrzegać spółdzielczych instytucji finansowych jako zalążków korporacji, bo to nieprawdziwy ogląd. Są one dla społeczności lokalnych instytucjami zaufania publicznego, ściśle związanymi ze swymi macierzystymi środowiskami – często jedynymi po likwidacji wielu placówek pocztowych. Tę funkcję należy w nich wzmacniać, a nie utrudniać jej realizację.
Stałym problemem spółdzielczych instytucji finansowych jest stale mnożąca się ilość coraz bardziej obszernych i szczegółowych obowiązków sprawozdawczych na rzecz coraz to nowych instytucji państwa. Podnosiliśmy szkodliwość takich działań kilka lat temu na poświęconej tej kwestii specjalnej konferencji w Senacie z udziałem przedstawicieli czynników decyzyjnych. Chociaż konferencja nie przyniosła jednoznacznych w tej sprawie rozstrzygnięć, to nie jest to argument za zaniechaniem tematu. Tym bardziej, że nie chodzi tu o względy ambicjonalne lecz o zachowanie społecznego charakteru banków spółdzielczych.
Rok ubiegły Senat Rzeczypospolitej ustanowił Rokiem Edukacji Ekonomicznej. Pretekstem była setna rocznica uchwalenia ustawy o naprawie Skarbu Państwa i reformie walutowej Władysława Grabskiego. Jak wówczas zapewniała w swoim wystąpieniu pani Marszałek Senatu, Wysoka Izba miała wspierać inicjatywy i działania popularyzujące wiedzę ekonomiczną i finansową wśród młodzieży. Przy tej okazji w środowisku spółdzielczym odżyły nadzieje na uchwalenie od dawna oczekiwanych regulacji w zakresie spółdzielni uczniowskich. Niestety, tak się nie stało. Historia tego procedowania sięga roku 2019, kiedy to przekazaliśmy senackiej Komisji Rodziny i Polityki Senioralnej stosowny projekt, obudowując go listami poparcia od środowisk spółdzielczości uczniowskiej i środowisk opiniotwórczych, w tym Episkopatu Polski i międzynarodowych organizacji spółdzielczych. Pojawiły się jednak wątpliwości natury prawnej ze strony Biura Legislacyjnego Senatu i dla Ustawodawcy był to wystarczający argument, aby w roku 2021 przerwać prace nad projektem. Ostatnio znów do niego wróciliśmy. Aby do minimum zredukować wątpliwości interpretacyjne Ustawodawcy, zwróciliśmy się do Krajowej Administracji Skarbowej z wnioskiem o interpretację niektórych przepisów. Otrzymaliśmy zadowalającą odpowiedź, że spółdzielnie uczniowskie służą wyłącznie edukacji i – jako nie posiadające osobowości prawnej – nie są płatnikami podatku VAT. Myślę więc, że grunt pod ostateczne uregulowanie społeczno-gospodarczej aktywności uczniów został dostatecznie przygotowany, by wydać od tak dawna oczekiwany plon. Wzmacnia te oczekiwania Jubileusz 125-lecia powstania pierwszej na ziemiach polskich spółdzielni uczniowskiej w Pszczelinie, który przypada na rok bieżący. Trudno o lepsze okazje do rzeczywistego dowartościowania edukacji młodzieży w duchu ekonomii społecznej, a jednocześnie do zaprzeczenia zasadzie, że spółdzielcze formy aktywności młodzieży władze państwowe popierają tylko przy obchodach okolicznościowych świąt i jubileuszy. Nie bójmy się ucznia i jego aktywności społeczno-gospodarczej! Jeśli szczerym zamiarem Ministerstwa Edukacji jest przekształcenie szkoły z hierarchicznej w partycypacyjną, w której uczeń będzie podmiotem i będzie mógł kształtować wspólnotę szkolną, to pozwólmy mu tę podmiotowość realizować również w spółdzielni uczniowskiej.
Istotnym wyzwaniem dla handlu spółdzielczego jest uprzywilejowana pozycja zagranicznych sieci handlowych. Mając pozycję monopolistyczną, zbierają nienależną rentę monopolową i mają tanie zasilanie kredytowe międzynarodowych korporacji finansowych. Naszą odpowiedzią powinna być konsolidacja sieci „Społem” i Gminnych Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” oraz wspieranie organizowania się rolników w większe, silniejsze formy spółdzielcze w postaci uznanych organizacji producentów i spółdzielni II stopnia zorganizowania gospodarczego o charakterze produkcyjnym, handlowym, usługowym i skupowym. Tym procesom powinny towarzyszyć zmiany prawne, polegające na wprowadzeniu przepisów o relacjach wzajemnościowych w obrocie między spółdzielniami, z czym łączyłyby się – wzorem innych krajów UE – preferencje podatkowe. W sumie te zmiany spowodowałyby skrócenie łańcucha dostaw i obniżenie kosztów, co zwiększyłoby siłę konkurencyjną handlu spółdzielczego i siłę nabywczą klientów.
Jeśli natomiast chodzi o spółdzielczość mieszkaniową, to uważamy, że bez spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu nie ma możliwości zrealizowania krajowego programu budownictwa społecznego dla mniej zasobnych Polaków i młodych osób.
Okres transformacji przerwał bogate tradycje polskiej szkoły rehabilitacji i znacznie ograniczył szanse społeczno-zawodowej aktywności inwalidów i osób niewidomych. Upadło wiele zakładów pracy chronionej, a aktywizację zawodową inwalidów i niewidomych rozproszono między przedsiębiorstwa komercyjne, co wkrótce okazało się zasadniczym błędem. Mimo to rządzący nie dali temu środowisku wystarczającej szansy adaptacji do nowych warunków społeczno-gospodarczych, jakie ukształtowały się po transformacji. Spółdzielnie inwalidów i spółdzielnie niewidomych, łącząc w swej działalności aktywność ekonomiczną z rehabilitacją zawodową, społeczną i medyczną, z udziałem niepełnosprawnych spółdzielców, spełniają wszelkie warunki do uznania ich za jednostki działające w sferze pożytku publicznego i obudowania ich odpowiednimi instrumentami wsparcia.
Mówię o tych niedociągnięciach prawnych nie dlatego, żeby narzekać, lecz po to, żeby wyciągnąć wnioski na przyszłość i dokonać takich regulacji, które pozwolą z pożytkiem dla kraju i ludzi w sposób optymalny wykorzystać społeczno-ekonomiczny potencjał polskiej spółdzielczości. Jest to możliwe bo na tym polu sporo się już dokonało. Te osiągnięcia traktujemy jako wspólny sukces wszystkich uczestników dialogu: spółdzielców, parlamentarzystów, przedstawicieli rządu RP. Takim wspólnym sukcesem było wpisanie spółdzielni produkcji rolnej do ustawy o ekonomii społecznej, obok spółdzielni pracy oraz spółdzielni inwalidów i spółdzielni niewidomych. Łączą się z tym liczne zachęty i ułatwienia, w tym wsparcie w postępowaniach o udzielenie zamówienia publicznego czy możliwość wsparcia biznesowego, w tym dopłat do zaciągniętych pożyczek. Z tych preferencji spółdzielnie już korzystają, w tym spółdzielnie socjalne i spółdzielnie pracy. Mam nadzieję, że do ustawy o ekonomii społecznej uda się wpisać spółdzielnie pozostałych branż, w tym przede wszystkim spółdzielnie mieszkaniowe. Z satysfakcją odnotowuję, że na etapie prac o poszerzenie definicji przedsiębiorstwa społecznego, z ogromną siłą ujawnił się solidaryzm spółdzielczy. Mimo, że spółdzielnie socjalne status przedsiębiorstwa społecznego otrzymały już wcześniej, to jednak przedstawiciele tej branży nie szczędzili wysiłku w przekonanie uczestników dialogu o konieczności wpisania do groma takich przedsiębiorstw spółdzielni innych branż.
Owocnie rozwija się współpraca z Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Znaczna część propozycji formułowanych przez środowisko spółdzielcze została przyjęta, jak zmniejszenie biurokracji dla spółdzielni ubiegających się o status uznanej organizacji producentów, czy wpisanie spółdzielni na listę priorytetowych beneficjentów programów pomocowych oferujących środki na inwestycje. W Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich została odblokowana pomoc na tworzenie uznanych Organizacji Producentów oraz na uzyskiwanie statusu uznanej Organizacji Producentów przez działające już spółdzielnie. W ramach warunków przekazywania dopłat bezpośrednich z Planu Strategicznego Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023–2027, udało się zmienić zapisy niekorzystne dla Rolniczych Spółdzielni Produkcyjnych. Odtąd dla RSP brana jest pod uwagę liczba członków, a nie tylko areał gospodarstwa spółdzielczego. To znaczny krok w kierunku uznania tych spółdzielni za wielorodzinne gospodarstwa rolne. Podobne rozwiązania powinny obowiązywać w zakresie zakupu gruntów rolnych. Wymagać to jednak będzie zmian niektórych przepisów w ustawie o kształtowaniu ustroju rolnego.
W dużej kulturze prawnej przebiegały prace nad ustawą o spółdzielniach energetycznych, a jej projektodawcy byli bardzo otwarci na spółdzielcze postulaty. Rezultatem jest dobra, poprawiona w wyniku propozycji wniesionych przez KRS, ustawa uchwalona przez Sejm i Senat. Jej pozytywną praktyczną weryfikacją jest blisko 100 spółdzielni energetycznych wpisanych do rejestru Krajowego Ośrodku Wsparcia Rolnictwa i kolejne 50 oczekujących na taką rejestrację. Czas pomyśleć o wprowadzeniu regulacji, które umożliwią uzyskiwanie statusu spółdzielni energetycznej przez obecnie funkcjonujące spółdzielnie na obszarach miejskich i wielkomiejskich, a także przez nowo powstające spółdzielnie na tych terenach.
Te kilka przykładów pokazuje, że jest możliwa współpraca w projektowaniu warunków korzystnych dla rozwoju spółdzielczości. Choć nie jest to droga łatwa, to jednak warto nią pójść, żeby osiągnąć pożądane efekty. Tego życzę wszystkim tu obecnym.

