Autor: Piotr Pałka
Proponowane zmiany w ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych1), choć przedstawiane jako dążenie do „usprawnienia” i „transparentności”, budzą generalnie poważne wątpliwości natury prawnej i demokratycznej. Propozycje te bowiem nie tylko nie rozwiązują problemów, ale mogą prowadzić do arbitralności, manipulacji i upolitycznienia podmiotów, które powinny pozostać niezależne.
Wątpliwości natury prawnej i demokratycznej
Jakie proponowane zmiany w ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych budzą największe wątpliwości? W pierwszej kolejności należałoby zająć się sprawami priorytetowymi dla bezpieczeństwa Polaków tj. m.in. wsparciem członków spółdzielni mieszkaniowych oraz wspólnot w przygotowaniu ich na wypadek wojny w zakresie zmiany przepisów dotyczących obrony cywilnej, oraz usunięciem wadliwych rozwiązań wprowadzonych nowelizacją z 2017 r., czy ostatecznym uregulowaniem stanu prawnego nieruchomości, jak widać w ramach opublikowanych w dniu 19 września br., niestety priorytety zdają się być zupełnie inne. Mogą one być w dodatku bardzo niekorzystne dla samych członków spółdzielni.
W tych propozycjach są zmiany, które generalnie należy ocenić bardzo źle. Przykład spółdzielni mieszkaniowej w Warszawie, gdzie niedawno odwołano prezesa zarządu, pokazuje, że jeśli członkowie spółdzielni się zmobilizują i przyjdą na Walne, to mają wpływ na to, kto i jak spółdzielnią kieruje. Wynika to także z publicznie dostępnych danych wszystkich spółdzielni mieszkaniowych w Krajowym Rejestrze Sądowym. Ustawą czy kadencjami tego się nie załatwi. Propozycje ministerstwa zaszkodzą tylko członkom spółdzielni, bo jak ma funkcjonować podmiot, który ma zarządzać zasobami mieszkaniowymi, a proponuje się obligatoryjne konkursy tylko dla samej zasady, aby je przeprowadzać i w dodatku zrównuje się kadencje zarządu i rady. Już teraz członkowie mają możliwość wprowadzenia do statutu kadencji dla zarządu. Mogą też w każdym czasie odwołać członków rady nadzorczej, a sama rada nadzorcza w każdej chwili może odwołać członków zarządu. Ponadto już teraz corocznie na Walnym Zgromadzeniu zarząd poddawany jest absolutorium, więc również członkowie na Walnym Zgromadzeniu mogą odwołać zarząd.
Dobrze ocenić należy tylko przywrócenie zebrań przedstawicieli, które wcześniej były krytykowane przez Ministerstwo. Mieszkańcy np. danego osiedla w ramach zebrań grup członkowskich, jeśli SM dopuści to w statucie, powinni móc wybierać swojego przedstawiciela, który będzie ich reprezentował na zebraniu. Zwiększyć to może reprezentatywność, ale o to już od dawna postuluje środowisko spółdzielcze, więc nie jest to pomysł Ministerstwa, bo samo Ministerstwo kiedyś postulowało zniesienie tych zebrań i do tego doprowadziło oraz pozytywnie ocenić należy zniesienie zakazu pełnienia funkcji lustracyjnych, który doprowadził do tego, że osoby, które znają problematykę spółdzielczości mieszkaniowej, nie mogły pracować dla związków rewizyjnych, ale to z kolei tylko naprawa tego, co stało się w wyniku fatalnej nowelizacji z 2017 r.
Proponowane zmiany w ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych, choć przedstawiane jako dążenie do „usprawnienia” i „transparentności”, budzą generalnie poważne wątpliwości natury prawnej i demokratycznej.
Kluczowe argumenty a contrario
Poniżej trzy kluczowe argumenty, które podważają zasadność tych propozycji.
– Państwo wkracza w sferę prywatną. Zaskakująca jest propozycja, aby minister właściwy do spraw mieszkalnictwa mógł delegować swoich przedstawicieli do rad nadzorczych związków rewizyjnych. Podmioty te, będące prywatnymi zrzeszeniami spółdzielni, zrzeszają inne prywatne podmioty. Wprowadzanie do ich władz przedstawicieli rządu to krok w stronę centralizacji i upaństwowienia, który jest w prostej linii sprzeczny z zasadami państwa demokratycznego. Tego typu praktyki są charakterystyczne dla ustrojów niedemokratycznych, w tym dla reżimów komunistycznych, gdzie państwo dąży do pełnej kontroli nad każdą sferą życia społecznego i gospodarczego. To nie jest zwiększanie transparentności, lecz wprowadzanie kontroli politycznej tam, gdzie jej nie powinno być. Tak samo krytycznie należy ocenić wprowadzenie zakazu pełnienia funkcji członka organu związku rewizyjnego spółdzielni mieszkaniowych w odniesieniu do członków zarządów spółdzielni mieszkaniowych w nich zrzeszonych, nie tylko z tego powodu, że zmiana ta miałaby dotknąć tylko sektora spółdzielni mieszkaniowych, bez wprowadzenia tej zmiany w innych sektorach, ale także z tego powodu, że zmiana ta spowoduje pozbawienie związków rewizyjnych możliwości zasiadania w organach przez osoby posiadające doświadczenie i wiedzę ekspercką.
Już teraz Krajowa Rada Spółdzielcza uchwala na podstawie ustawy – Prawo spółdzielcze zasady przeprowadzania lustracji, które przeciwdziałają ewentualnym sytuacjom w zakresie możliwych konfliktów interesów, a sami lustratorzy z mocy ustawy – Prawo spółdzielcze są niezależni, dlatego propozycję tej zmiany należy uznać za bezprzedmiotową i mającą na celu jedynie pozbawienie związków rewizyjnych grona doświadczonych ekspertów. Zadziwiające jest, dlaczego takich zmian Ministerstwo nie proponuje akurat w odniesieniu do innych branż spółdzielczych. Propozycję tą należy uznać jako oczywiście sprzeczną z zasadą demokratycznego państwa prawa i konstytucyjną zasadą równego traktowania wobec prawa. Brak znajomości orzecznictwa Sądu Najwyższego. Propozycja zmiany sposobu liczenia głosów na Walnym Zgromadzeniu, rzekomo w celu uniknięcia trudności, ignoruje ugruntowane orzecznictwo sądowe, a w szczególności orzeczenia Sądu Najwyższego. Jak wskazał SN, pojęcie „członków uczestniczących” jest jednoznaczne i odnosi się wyłącznie do tych osób, które aktywnie oddały głos. Osoby, które po otrzymaniu karty do głosowania opuszczają salę, rezygnują z prawa do głosowania, co nie powinno być traktowane jako trudność, lecz jako ich świadoma decyzja. Proponowana zmiana w rzeczywistości ma na celu ominięcie ukształtowanych reguł prawnych i może prowadzić do nieuczciwego manipulowania wynikami głosowań. Nie można nikomu narzucać obowiązku oddania głosu.
– Ograniczenie praw członków spółdzielni. Kolejnym niepokojącym założeniem jest propozycja, aby to rada nadzorcza, a nie Walne Zgromadzenie, decydowała o najwyższej sumie zobowiązań, jakie może zaciągnąć spółdzielnia. To bezpośrednio podważa prawa członków, którzy w myśl dotychczasowych przepisów mieli bezpośredni wpływ na najważniejsze decyzje dotyczące finansów spółdzielni. Przeniesienie tej kompetencji na radę nadzorczą, czyli organ wybierany przez członków, ale działający w ich imieniu, odbiera członkom to fundamentalne prawo. O tym, który z organów powinien podejmować tak kluczowe decyzje, powinni decydować sami członkowie, poprzez zapisy w statucie. Takie rozwiązanie jest zgodne z zasadami demokracji spółdzielczej i umożliwia dostosowanie statutu do specyfiki konkretnej spółdzielni. Może też ta zmiana rodzić niepotrzebne konflikty w spółdzielniach mieszkaniowych, gdzie członkowie od lat przyzwyczajeni do tego, że o najwyższej sumie zobowiązań decydują członkowie na Walnym Zgromadzeniu, a po podjęciu takiej decyzji udzielany był mandat do dalszego działania przez pozostałe organy spółdzielni, mogą w przypadku takiej zmiany podejrzewać Radę Nadzorczą o arbitralne decyzje, które np. w ich ocenie będą prowadzić do nadmiernego zadłużania się spółdzielni.
– Za niepokojące należy uznać przyjęcie założeń, które zmierzają w celu narzucenia elektronicznego głosowania podczas Walnych Zgromadzeń, bez jakiegokolwiek zabezpieczenia technicznego takich rozwiązań, które miałyby chronić np. dane osobowe członków, zwiększając i narzucając tym samym dodatkowe opłaty, które związane będą z wdrożeniem takiego rozwiązania, takich rozwiązań nie można narzucać w drodze ustawy. Już teraz członkowie mają możliwość uregulowania takiego trybu głosowania na podstawie art. 5 pkt 6 ustawy – Prawo spółdzielcze w zw. z art. 1 ust. 7 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, ale jest to decyzja samych członków.
– Niezrozumiałe jest również zapewnianie dostępu do dokumentów dotyczących spółdzielni mieszkaniowych dla osób, które nie są członkami. Tylko członkowie powinni mieć możliwość dostępu do dokumentów. Prawo członków jest szeroko uregulowane w aktualnie obowiązującym art. 8[1] ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, a właściciel niebędący takim członkiem może to członkostwo uzyskać. Każdorazowo członkowie mają także możliwość zwiększenia zakresu swoich praw w drodze zmiany statutu na podstawie art. 18 §4 ustawy – Prawo spółdzielcze w zw. z art. 1 ust. 7 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, który wprost daje taką możliwość.
Niekoniecznie zmiany na dobre
Podsumowując, zatem powyższe proponowane zmiany nie tylko więc nie rozwiązują problemów, ale wprowadzają rozwiązania, które są sprzeczne z podstawowymi zasadami państwa prawa, demokracji i samorządności spółdzielczej. Zamiast usprawniać, mogą prowadzić do arbitralności, manipulacji i upolitycznienia podmiotów, które powinny pozostać niezależne.
Zmiana wydaje się być sprzeczna także z założeniem obecnego Rządu RP nt. deregulacji, nie tylko skomplikuje się przez te zmiany sytuację prawną członków spółdzielni, ale także uszczupli ich prawa.
1 numer w wykazie prac Rady Ministrów: UD311

